> Mulinowanie i inne wariactwa

środa, 21 czerwca 2017

Tęczowy Kot (2)

Witajcie moi Drodzy!
Wiem, trochę mnie nie było w blogosferze! Ani tutaj nic nie działałam, ani nic Was nie odwiedzałam. Spowodowane to jest póki co moją lekką niedyspozycją - odgiętymi żebrami. Dzięki tej niedyspozycji moje życie ogranicza się do spacerów (niedługich, bo nogi puchną), stania, leżeniu na prawej stronie (i to tylko dzięki pewnej magicznej poduszce) oraz dziesięciominutowym sesjom siedzenia (dłużej nie daję rady usiedzieć). Dlatego też moja aktywność krzyżykowo-scrapowa ograniczona jest do minimum. Stawiam wprawdzie krzyżyki, ale raptem parę dziennie. Coś tam jednak od maja się zadziało w temacie Tęczowego Kota. Przyznaję miałam nadzieję, że uda mi się więcej wyhaftować tego kolorowego kociaka, jednak plany planami, a życie życiem. Dzisiaj notka krótka a sesja zdjęciowa z tamborka, niewyszukana zupełnie. Ale! Najważniejsze, że jest, że się dzieje. A oto postępy w kociaku:
Tak było początkiem maja
Koci nadzorca kociej sesji :)
Jak widzicie wyłania się pyszczek tęczowego mruczka. Piękne są te kolory, relaksujące, optymistyczne. Bardzo lubię ten haft, wspaniale się go robi. Choć haftowanie czarnym na czarnym nie jest proste! Przyznam szczerze miałam w ogóle nie haftować czarnej nitki, wszak czarna kanwa robi robotę. Ale! Po długim zastanawianiu się i konsultacji z szacownym małżonkiem, postanowiłam,  że czarne elementy, które są w środku kota zostaną wyhaftowane, natomiast te czarne elementy poza kotem odpuszczam. Uważam, że tak najpełniej będzie zwierzak wyglądał. 
Kończę Kochani mój wywód na dzisiaj. Mam nadzieję, że Maluch przesunie się trochę i żebra wrócą na swoje miejsce, a ja będę mogła relaksować się z tamborkiem i Waszymi blogami. Póki co postaram się jak najczęściej do Was zaglądać i tutaj. Tak często, jak niedyspozycja mi pozwoli.
Witam w gronie obserwatorów nowe osoby, czujcie się jak u siebie w domu! Wszystkim dziękuję za odwiedziny, komentarze, doping - jesteście niezastąpieni! Buziaki!

wtorek, 13 czerwca 2017

Kartki na imieniny

Witajcie Kochani!
Na samym początku chciałabym podziękować Wam za wszystkie wspaniałe komentarze dotyczące albumu! To niezwykłe, że Wam też się podoba! Oczywiście albumy w sobotę już trafiły do właścicielek i z tego co widziałam, i słyszałam, podobały się niezwykle! Poza tym dziękuję Wam za wszystkie życzenia zdrowia dla mnie i Maluszka, mamy się dobrze i zdrowo rośniemy :)  Zaczynamy właśnie odpoczywanie, gdyż przed nami ostatnia prosta, a więc i czas dla nas żeby się wyciszyć.
Dzisiaj natomiast znów nie krzyżyki, a zapowiedziane kartki imieninowe. Pierwsza z nich była robiona z myślą o imieninach pewnej wspaniałej duszyczki, jaką jest Agatka, która swoje święto obchodziła w minioną sobotę. Pomysł na tę kartkę, jak i kolejną "ukradłam" od mojego mistrza składaczków Małgosi. Tak bardzo podoba mi się forma tego składaczka, że postanowiłam sama spróbować. Pomimo moich obaw, kartka okazała się prosta do wycięcia i złożenia. Efekt oceńcie sami:
Druga kartka, również imieninowa oraz w identycznej formie jak powyższa została zrobiona na życzenie sąsiadki. Sąsiadka wybiera się na imieniny do znajomej i poprosiła mnie o wykonanie jakiejś wesołej, kolorowej kartki. Jako, że kartka-składaczek skradła moje serce, to stwierdziłam, że może skradnie i inne serca. Kartka bliźniaczo podobna do poprzedniej, sami zobaczcie:
Powiem Wam, że bardzo podoba mi się ta forma kartkowa. Prosta, elegancka, szybka w wycięciu, złożeniu oraz taka inna. Mam nadzieję, że podoba się i Wam :) Ja teraz uciekam do igły i tamborka, na którym króluje Tęczowy Kot. Za niedługo przybiegnę do Was z kocimi postępami. Życzę Wam udanych, ciepłych, słonecznych i kreatywnych dni! Buziaki! :)

czwartek, 8 czerwca 2017

Album - Ulotne Chwile #2

Witajcie Kochani!
Wiem, dawno mnie tu nie było. Ale! Nie lenię się ani trochę, co to, to nie! Nie było mnie, bo ciągle obiecuję sobie, że zwolnię tempo, ale tempo nie chce ani trochę zwolnić. Ale! Będzie samo z siebie musiało bo mój powiększający się brzuch coraz mniej pozwala, coraz bardziej spowalnia. Dlatego też najbliższe miesiące będą spokojniejsze, a więc będzie więcej czasu na śmiganie z igłą i muliną, więc i częściej będę do Was zaglądać z postępami.
Jednak dzisiaj zupełnie o czym innym mowa. Dzisiaj przychodzę do Was (wreszcie!) z albumem dla mojej drugiej ciotecznej siostry. Już w sobotę będę się z nimi widzieć, więc czas mnie pogonił, a jak! Pierwsze podejście do tego albumu okazało się lekkim niewypałem, o którym pisałam, o tutaj. Dlatego odłożyłam na dłużej ten album. W międzyczasie udało mi się zrobić "siostrzany" album, Today Tomorrow Always - bardzo delikatny i romantyczny, gdzie króluje delikatność, róż i marzenia. Nie było jednak możliwości, żeby się za ten nie zabrać. Zeszło mi ze dwa tygodnie z nim, podchodziłam jak pies do jeża, snułam się koło niego i snułam. Ale! Udało się, jest cały i gotowy do pokazania. Uwaga!! Dużo zdjęć, jak to z albumami. Zapraszam do oglądania:
 
Jeżeli chodzi o zdjęcia, to nie mam nigdy koncepcji, jak dobrze przedstawić Wam wygląd albumu. Zastanawiam się nad pokazaniem albumów w formie krótkich filmików - na filmiku łatwiej ująć wszelkie zakładki, maty, dodatki, ruchomość albumu. Ale! Niestety nie znam się na kręceniu filmików. Coś jednak może kiedyś pokombinuje, a co!
Wracając jednak do samego albumu, to całość jak widzicie jest w zupełnie odmiennym stylu niż "siostrzany" album. Tutaj króluje fiolet, zieleń, ciemne tło. Obie siostry są zdecydowanie od siebie różne, więc i albumy nie mogły być takie same. Mam nadzieję, że spodobają się obdarowanym. Do albumu Ulotne Chwile #2 użyłam przeróżnych kolekcji, taka zbieranina. Z czego większość to kolekcje UHK Gallery, ale nie tylko. Dodatki to mix różności, które posiadam, a które albo zakupiłam, albo dostałam od dobrych, blogowych duszyczek. Mam nadzieję, że album Wam też się podoba! Bo ja tak po cichu to jestem z niego zadowolona - mam wrażenie, że coraz lepiej mi to wychodzi. Jak wiadomo: trening czyni mistrza :)
Za niedługo pojawię się z pewnymi imieninowymi kartkami, które powstały przy okazji robienia albumu, a już niebawem kolejna odsłona Tęczowego Kota (a przynajmniej takową mam nadzieję!).

***
Dziękuję Kochani za wszystkie komentarze i wspaniałe słowa, motywujecie i dodajecie powera! Witam wśród obserwatorów: Kufer Inspiracji, rozgość się proszę :) Pozdrawiam wszystkich serdecznie i ślę mnóstwo pozytywnej energii na najbliższe dni! :)

wtorek, 30 maja 2017

Wiosenna wymianka z motylem w tle - podsumowanie

Witajcie w ten gorący dzień!
Dzisiaj przychodzę do Was podsumować Wiosenną wymiankę z motylem w tle. Jeszcze w styczniu tego roku Judyta zaproponowała zabawę wymiankową. Czasu było dużo a zasady proste: w okolicach 1 czerwca do wylosowanego uczestnika zabawy miałam wysłać paczuszkę ze zrobioną przeze mnie pracą (technika dowolna), której motywem są motyle (więcej o zasadach możecie poczytać, o tutaj). Jak więc widzicie miło i przyjemnie, dlatego też się zdecydowałam wziąć udział.
Moim celem okazała się przesympatyczna Ania, która zajmuje się haftem krzyżykowym. Z tego też względu pomyślałam, że wykonanie motylkowej kartki to zawsze coś innego dla osoby nie zajmującej się scrapbookingiem (a przynajmniej ja lubię podziwiać prace wykonane metodą, którą sama się nie zajmuję :)). Stworzyłam więc taką kartkę wiosenno-motylkową dla Ani:
Poza tym do kartki dołączyłam trochę przydasi hafciarskich, które z tego co wiem podobają się i przydadzą się pewnie. A oto cała paczuszka, która trafiła w ręce Ani:
Oczywiście i ja dostałam wspaniałą motylkową paczuszkę od Beaty, do której serdecznie zapraszam na bloga. A w paczuszce znalazły się wspaniałe motylki wykonane z filcu, a raczej cała motylkowa rodzina! Do tego motylkowa zakładka, motylkowe podkładki, serducho z motylkiem, motylkowe naklejki, serwetki, świeczki wstążki i coś dla podniebienia. Jednym słowem: szaleństwo! I to szaleństwo w czystej postaci, a raczej motylkowej postaci. Sami popatrzcie:
Jeszcze raz dziękuję Ci Beato za tę wspaniałą paczuszkę i tyle dobroci! :* Ponadto, dziękuję Judycie za zorganizowanie tak fajnej zabawy! :*
***
A Wam Kochani życzę udanych ostatnich chwil maja! Mam nadzieję, że czerwiec powitacie naładowani pozytywną i kreatywną energią! Buziaki!

piątek, 26 maja 2017

TUSAL - Maj 2017 rok

Witajcie Kochani!
Oczywiście jestem opóźniona o jeden dzień z pokazaniem majowego, tusalowego słoiczka! Wynika to z prostego faktu, że rękę bym sobie dała uciąć, że to dzisiaj jest 25 maj. Gdyby brat nie zaczął mamie składać życzeń przez telefon pewnie dalej żyłabym w nieświadomości. W każdym razie jestem z kolejną odsłoną mojego słoiczka. Jako, że maj to i bzy towarzyszą sesji:
W słoiku trochę nitek przybyło zarówno z Tęczowego Kota, jak i Hortensji. Niewiele, bo maj nie sprzyjał krzyżykowaniu, ale coś go dokarmiłam.
Życzę Wam udanego weekendu i dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące komunijnej kartki! Pozdrawiam wiosennie!

środa, 24 maja 2017

Kartka na I Komunię Świętą

Witajcie Kochani! 
Środek tygodnia, u nas duszno i burzowo! A ja w końcu do Was przydreptałam. Po pierwsze, dziękuję za wszystkie komentarze dotyczących Hortensji. Dam sobie radę z tłem, wszak pokonałam swego czasu Lancelota, ale pomarudzić musiałam Wam, a co! Dziękuję za doping i wszystkie słowa!
Po drugie, dzisiaj nie będzie krzyżyków a pewna kartka. Sama nie mam wśród najbliższych żadnych Komunii i przez najbliższe lata się nie zanosi. Jednakże, pewien uroczy młodzieniec, a syn pewnej wspaniałej blogerki  Agaty w tę sobotę wybiera się do I Komunii Świętej. Z tego też względu razem z mężem pomyśleliśmy, że warto symbolicznie złożyć życzenia i podarować jakąś drobną pamiątkę. Jako, że list dotarł do adresatów błyskawicznie, mogę z Wami podzielić się moim komunijnym wytworem. Kartka prosta i skromna. Tekturki tylko pomalowałam złotą farbą, żeby nadać trochę powagi i wyrazu. Chyba zaczynam się powoli przekonywać do działania z mediami, co jednak jest na razie w sferze wyłącznie teoretycznej. W każdym razie kartka powstała taka:
Prosto i skromnie. Z tego co wiem, podobała się obdarowanemu, co sam zresztą mi przekazał, a to największa moja radość :)
Uciekam Kochani, bo album już trzeci dzień leży i jeszcze się nie zrobił, a co więcej nawet się nie dociął. W między czasie coś tam stawiam krzyżyków, więc na pewno za niedługo się tu pojawię i krzyżykowo, i scrapowo. Życzę Wam udanego dnia! :)

poniedziałek, 15 maja 2017

Hortensje (2)

Witajcie Kochani!
W końcu mamy wiosnę, słońce i ciepło! Wreszcie się doczekaliśmy! Od razu człowiek funkcjonuje z inną energią. I ja w końcu wracam do Was po niebycie w świecie blogowym. Na szczęście sesja zakończona, konferencja odbyta, dach w domu wymieniony, a ja mam w końcu więcej czasu na przyjemności!
Zaczęłam wreszcie haftować hortensje, które dostałam w ramach testowania wzoru dla Coricamo, a o czym więcej pisałam o tutaj. Dopiero kwiatki wpadły na tamborek, więc szału krzyżykowego nie ma. Tym bardziej, że przyznam szczerze: tło haftu jest mega nudne i monotonne. Nie jestem fanką haftowania tła. Uważam, że można tę kwestię rozwiązać inaczej, a więc dodawać materiał w kolorze, w którym chce się, żeby było tło. Zahaftowywanie tła zawsze jest dla mnie męczące, nudne i trochę bezcelowe. Również w przypadku hortensji uważam, że fajniejszym rozwiązaniem byłaby beżowa, piaskowa czy w podobnym kolorze kanwa lub len (kto, co woli). Wtedy można by wyhaftować tylko kolumnę oraz same kwiatki. Po co to tak się katować haftowaniem setek krzyżyków obok siebie w tym samym kolorze? Zawsze mam wtedy wrażenie, że w ogóle tego haftu nie przybywa, a ja stoję w miejscu, co robi się frustrujące. Niemniej jednak wzór rozpisany jest z tłem, w zestawie jest biała kanwa, więc siedzę i dłubię kolejne krzyżyki w tym samym kolorze, bo cóż innego mi zostało? To takie moje pierwsze uwagi. Mam nadzieję, że szybko uporam się z tłem i przejdę do kolorowych, pięknych kwiatów, które szybko zakwitną na płótnie! A oto pierwsze krzyżyki tła:
Jak widzicie: niewiele. Ale! Teraz będę mieć zdecydowanie więcej czasu na rękodzieło, więc i hortensje będą powstawać, i kot kolorowy się szybciej zakoloruje, i chusta Afrykanki będzie się powiększać. Dodatkowo w planach na najbliższe dni są scrapowe rzeczy, więc się będzie dziać.
***
Dziękuję kochani za liczne komentarze dotyczące Kolorowego Kociaka! Dziękuję za wszelkie słowa uznania dotyczące zarówno haftu na czarnym tle, jak i samych krzyżyków. Osobiście nie przeszkadza mi zupełnie czarne płótno, a krzyżyki (moim zdaniem) wcale nie są takie równe i idealne. Mam też nadzieję, że kolejne zdjęcia będą dzięki Wam lepsze! Jesteście wspaniali i niezwykli! Dziękuję z całego serca. Witam również nowych obserwatorów, których przybyło ostatnio trochę - cieszę się, że grono się powiększa! Życzę słonecznego, ciepłego i kreatywnego tygodnia!

***
Dodatkowo zapraszam na Letnie Candy u Reni! Zapisy trwają do 28 czerwca 2017 roku i można wygrać same wspaniałe nagrody!
 

sobota, 6 maja 2017

Tęczowy kot (1)

Witajcie Kochani!
Wiem, wiem, że mnie nie było jeszcze tu w maju. Ale! Sesja za pasem, konferencja za pasem, doba się skraca, a ja mam coraz mniej sił. Dlatego też tak trochę Was zaniedbałam, zaniedbałam też trochę krzyżyki i inne sprawy. Niemniej jednak: jestem! Na chwilę, ale jestem!
Po skończeniu fuksji i na przekór ciągłej ulewie za oknem, sięgnęłam po (a jakże!) czarną kanwę, tęczowe barwy muliny i wzór kota. Tęczowy kot (tak sobie go nazwałam) to wzór od Norsvet. Dzięki uprzejmości zarówno Ani, jak i Sylwii (za co im niezmiernie dziękuję!), udało mi się nabyć tęczowe zwierzaki. Zaczęłam od kota, bo takie było życzenie mojego męża. Co się będę z nim kłócić, nie? Wszak wszystkie te zwierzaki są tak piękne, kolorowe i wspaniałe, że to bez różnicy, od którego zacznę. Haftuję na czarnej Aidzie 16 Ct, dwoma nitkami DMC, kolorów jest 16, a rozmiar haftu to 170x120 krzyżyków. Haftuje się bajecznie - piękne kolory i niewiele pikselozy! Normalnie oddycham z ulgą po fuksjach.
Przyznaję, że niewiele udało mi się postawić krzyżyków, ale zawsze to coś - każdą wolną chwilę, w której mam siły poświęcam na igłę. Ale! Dość gadania, popatrzcie na te piękne kolory:
Jak widzicie kotek sobie rośnie powoli, z każdym krzyżykiem. Ale! Zabijcie mnie - nie dogadam się z aparatem i czarną kanwą. To jest wyzwanie ponad moje siły! Nijak nie umiem zrobić zadowalającego mnie zdjęcia haftu na czarnej kanwie. Może kiedyś w końcu dojdę do tego, jak zrobić tak, by było dobrze. Póki co, jest jak jest.
Za niedługo pojawię się tutaj z pierwszymi krzyżykami w Hortensjach, w których tło jest powalająco monotonne. Ale! Wszystko w swoim czasie. 
Dziękuję za liczne komentarze, odwiedziny i wspaniałe słowa! Życzę Wam dużo słońca, mnóstwa czasu i wiele twórczej energii! A ja wracam do książek! Trzymajcie się pogodnie!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...